-Okej dobra chodź księżniczko- Przeszłam przez poręcz i z zamkniętymi oczami wpadłam na Jacoba.- Okej możesz już otworzyć oczy.- Chłopak się zaśmiał i wyprowadził mnie w domu na ulicę a ja padłam na jego nowe sportowe cacko. Tak kochałam auta. Bo jeżeli całe życie żyłaś tylko z facetami wiesz co to oznacza. Życie w ich motorowym świecie. Chłopak zaśmiał się z mojej reakcji i wsiedliśmy do auta. Odpalił i za piskiem opon pojechał. Tak niewiem ale zbudził mnie o 2 w nocy mówiąc że jest fajna zabawa do zrobienia. Wjechaliśmy na pusty i opuszczony teren. Stał tam następny samochód.
-Poczekaj tutaj zaraz wracam kicia- Chłopak mnie przytulił i zauważyłam jak zaczyna się strzelanina schowałam się w pod siedzenie i ze strachem siedziałam w aucie czując jak się rozklejam. O co do cholery mu poszło? Chłopak wbiegł z krwawiącym ramieniem. Rzuciłam się do niego przytulając i okładając moimi małymi piąstkami.
-Okej jest okej a teraz potrzymaj to muszę sobie otrzeć ranę- Chłopak chciał mi podać broń ale się nie zgodziłam.
-Do cholery Cass bierz tę pierdoloną broń.
-Nie.- Odpowiedziałam i się popatrzyłam na niego. Chłopak wysyczał i wrzucił mi ją w ręce więc ją złapałam. Miał tyle złości. W końcu mi ją zabrał. Niewiem czemu do cholery do schowka jej nie mógł włożyć?! W złości wróciłam do domu i bez pożegnania wróciłam do domu i położyłam się spać.
Rano obudził mnie wkurzony ojciec który natychmiast kazał mi zejść na dół. Wstałam i wolnym krokiem zeszłam a moje oczy zauważyły dwójkę policjantów. Co oni mogą robić w moim domu o 8 rano?
-Cassandra Martin?
-Tak.
-Jest pani podejrzana o zabójstwo dwójki mężczyzn- Co?!
-Nie to niemożliwe!- Powiedziałam spokojnie czując złość na Jacoba.
-Mamy pani odciski na broni z której strzelano. Zabieramy panią na komendę- Policjanci skuli mnie w kajdanki i wprowadzili do radiowozu. Z moich oczu leciała mała Niagara. Przecież ja nic nie zrobiłam. To nie byłam ja! Nikt mi nie uwierzył! Nikt kompletnie nikt! Sąd uznał że kłamie. Jedynie Em. Moja kochana Em mi uwierzyła i mi broniła. Koledzy Jacoba dali mu alibi. Wychodząc z sądu spotkałam Jacoba który patrzał na mnie przepraszająco. Wow ale na co mi takie coś? Nie mogę się już cieszyć z mojego życia. 3 najbliższe lata spędzę w poprawczaku niszcząc sobie reputacje i karierę. Spakowałam walizkę i popatrzałam jeszcze raz na ojca i Maxa którzy patrzyli na mnie z nienawiścią. Odwróciłam wzrok i policjanci mnie zapakowali wraz z moimi bagażami. Przyjeżdżając poszłam gdzie ludzie mnie sprawdzili czy nie mam żadnych nie bezpiecznych przedmiotów itp. itd. Cały czas byłam spanikowana. Poprawczak to nie miejsce dla mnie tylko dla prawdziwych zabójców, ćpunów i innych. Nie dla mnie. Normalnej nastolatki z Los Angeles. Ten budynek wyglądał obskurnie. Gorzej niż więzienie o zaostrzonym rygorze. Tak byłam wychowana w luksusach i nigdy niczego mi nie brakowało lecz nie zachowywałam się tak inaczej tylko normalnie. Wchodząc wszyscy się na mnie gapili i wszystko ucichło. Tupot moich nóg był ledwie słyszalny iż chciałam być nie widzialna. Moje oczy były przestraszone i unikałam ze wszystkimi wzrok. W końcu strażnicy przyprowadzili mnie przed pokój i odeszli a ja zostałam sama bez nikogo. Otworzyłam lekko drzwi i pokój był pusty. Dwa metalowe łóżka po dwóch stronach pokoju, dwie szafy i biurka oraz okna z kratami. Aha. Rozpakowałam się ledwie bagaże a do pokoju wpadła brunetka. Przyjrzała mi się dokładnie a następnie mocno przytuliła.
-Jestem Nikki.
-Cass.- Dziewczyna wydawała się na naprawdę miłą. Usiadłyśmy na moim łóżku i rozpoczęłyśmy pogawędkę. Zaczęła mi opowiadać o tym co tutaj się dzieje i co chwilę się śmiała z tej reakcji. Byli tutaj groźni ludzie i to opiekunowie się ich bali a nie na odwrót. Każda się puszcza i bierze. Myślałam że spadnę z łóżka budząc się z tego koszmaru. GDZIE ONI MNIE PRZYWIEŹLI?! Ratuunnku. Tak krzyczały moje myśli.
-A ty za co siedzisz- Brunetka się mnie zapytała.
-Kumpel mnie wrobił w zabójstwo. Nie wiedziałaś?
-Oczywiście że wiedziałam lecz wolałam to usłyszeć od ciebie. Oni bardziej mówią że przyszłaś tutaj za zabójstwo dwóch kolesi z mocnego gangu.- Dziewczyna się uśmiechnęła przyjaźnie.
-A- a ty za co siedzisz?- Zapytałam się jej nie pewnie a ona na mnie spojrzała.
-Oj Cass. Nigdy nie mów tak do nikogo tutaj. Pożrą ciebie jak będziesz taka nieśmiała. Prostytucja i narkotyki.- Dziewczyna się zaśmiała ze mnie. Wstając i otwierając drzwi.
-Cassandra pójdziesz ze mną.- Facet odpowiedział a ja kiwnęłam głową i wyszłam z pokoju. Na korytarzu rozmowy były głównie o mnie schowałam, obolałe ręce do kieszeni moich czarnych rurek. Kiedy weszliśmy do sekretariatu znowu mnie sprawdzili po czym weszłam do pokoju widzeń i wpadłam w ramiona Em. Usiadłyśmy na kanapie.
-Jak się czujesz?
-Źle, ludzie tutaj patrzą na mnie jak na pokarm- Pokazałam jej sine nadgarstki.
-A ty?
-Okropnie, bez ciebie to już nie to samo- Emily mocno mnie przytuliła. Posiedziałyśmy plotkując i rozmawiając na wszelkie tematy. Nagle przyszedł ochroniarz i mnie tak po prostu zabrał. Znowu weszłam do dużego lobby i widziałam jak prawie wszyscy się na mnie patrzyli. Weszłam do pokoju lecz chyba nie w tym momencie i wyszłam zamykając drzwi. Ukucnęłam przy drzwiach ale po chwili wstałam przypadkowo spoglądając w czekoladowe tęczówki przystojnego chłopaka. Jego kąciki ust lekko powędrowały w górę. Podał mi rękę i pomógł mi wstać. Druga miła osoba? Chyba zaczynam pobijać rekord.
-Oh Nikki ma kolegę w środku?- Przytaknęłam aby potwierdzić jego przypuszczenie.- Jest dobra w łóżku- Odpowiedział a ja podniosłam brwi a chłopak się lekko zaśmiał. Zrozumiałam że też miał z nią do czynienia i odpuściłam. Chłopak przycisnął mnie do ściany moje oczy się powiększyły.
-Co nic nie mówisz? Jesteś taka cicha co podnieca facetów ale może głośna w robocie. To co zobaczymy jaka dobra jesteś?- Chłopak zbliżył się do moich warg po czym mocno do nich przywarł i mocniej mnie przycisnął. Powiem że dobrze całował ale ja i tak się bałam i chciałam wołać o pomoc. Nie odwzajemniałam pocałunku tylko stałam i miałam ochotę płakać patrząc jak się angażuje. Swoje zimne ręce włożył pod moją koszulkę a ode mnie poleciały pierwsze łzy strachu
-Proszę puść mnie.-Waliłam w jego tors. Lecz tylko to pogorszyło bo zjechał dłońmi niżej i wsadził je w spodnie. Czy nikt tutaj nie widzi aktu gwałtu? Nagle silne ręce jakiegoś chłopaka odepchnęły go na drugą ścianę. Ucieszyłam się w duchu że ktoś zauważył moją denną sytuację. Ciemny blondyn uderzył go w żebra i facet zleciał na podłogę. Czarna koszulka zakrywała jego tors a rurki w tym samym kolorze były trochę zwieszone. Kolczyki w jego uszach i na wardze dodawały tylko mroku jak i tatuaże. Chłopak oblizał swoje wargi i odwrócił się ku mnie. Jego wręcz ciemno czekoladowe tęczówki współczuły mi. Podszedł bliżej a ja próbowałam zrobić między nami bezpieczną odległość.
-Spokojnie. Nic ci nie zrobię- Odrzekł chłopak który stanął w mojej bezpiecznej strefie. Po chwili wyszła Nikki i spojrzała jaka jestem spanikowana po czym wciągnęła mnie do pokoju i mocno przytuliła. To chyba moja pierwsza przyjaciółka tutaj.
Justin
Poprawczak? To mój dom. Wylądowałem tutaj w wieku 17 lat. Trochę już tutaj siedzę. I mam to gdzieś że nie będę adwokatem czy lekarzem. Kocham moje życie takie jakie jest. Tutaj każda panienka marzy o tym aby mogła mi zrobić obciąganko lub abym ją rżnął. Ale o tym kiedy indziej. Najlepsze jest to że ja tutaj rządze! Wszedłem do lobby i usiadłem na kanapie a Effy obok mnie. Dziewczyna która uwielbiała ćpać. Drzwi się otworzyły a do środka z policjantami weszła ona. Niska blondynka z lazurowymi oczami które były przestraszone widząc nas wszystkich. Spuściła wzrok i szła między policjantami. Wszyscy ucichli i spoglądali tylko w jej kierunku. Oczywiście Nathaniel już zakładał zakłady że jako pierwszy ją przeleci. Wkurzyłem się i wstałem. Poszedłem na zewnątrz lecz po chwili wróciłem kiedy rozwaliłem stojącą roślinkę. Usiadłem z powrotem patrząc na wracającą blondynkę. Pewnie poszła na spotkanie. Podszedłem do Nathaniela rzucając go o ścianę.
-Nie ma żadnych zakładów o nią.- Splunąłem na niego a ten się bez szczelnie zaśmiał
-Naprawdę? A to niby czemu- Chłopak uśmiechnął się złośliwie a ja go pchnąłem jeszcze raz na ścianę tylko ze zwiększoną siłą.
-Jest moja, a ty się licz bo wyjdzie na jaw komu obciągasz- Syknąłem mu do ucha i puściłem tak że się osunął na nią. Odszedłem i usiadłem. Chłopak zaraz zniknął po tym jak niebieskooka pojawiła się w naszej strefie. Podszedłem bliżej i zauważyłem jak próbuje ją przelecieć. Dziewczyna już płakała prosząc kogoś wzrokiem. Podbiegłem i odepchnąłem bruneta po czym mocno go uderzyłem. Odwróciłem się do dziewczyny która już spokojniej oddychała.
-Nic ci nie zrobię- Rzekłem i stanąłem obok niej. Lekki uśmiech wpełzł na jej piękną twarz a po chwili Nikki wciągnęła ją do środka.
Mimo że nie znam jej imienia lubię ją. Zaintrygowała mnie.
Awww podoba mi się ;))
OdpowiedzUsuńDopiero zaczynam czytać, ale muszę przyznać zajebiste *____*
OdpowiedzUsuń